Gość OCHRONIARZA
dr Adam MATYSZEWSKI
Dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego PUL im. Bohaterów Gostynina w Gostyninie.

Jak został Pan dyrektorem szkoły mundurowej?

Długa historia. Najpierw trzeba było naukowo się przysposobić. Pośród czterech „podyplomówek” pierwsza, która ukończyłem było zarzadzanie oświatą. Następnie trzeba było wypatrywać możliwości. Jakieś próby (przymiarki) były, aż tu nagle przyszła bardzo okrężną droga propozycja, objęcia kierowniczego stanowiska niewielkiej szkoły w niewielkiej miejscowości, położonej jakieś 35 km. od mojego miejsca zamieszkania. I tak od 1 września 2014 roku jestem dyrektorem jednej z najmniejszych szkół na Mazowszu za to z najdłuższą nazw.

Zechce Pan wyjaśnić, jaką siecią edukacyjną są PUL licea? Wszystkie mają profil mundurowy czy raczej ogólnokształcący?

PUL to skrót od „Płocki Uniwersytet Ludowy im. Wincentego Witosa” – stowarzyszenia powołanego do istnienia przed dwudziestu laty a swoimi tradycjami odwołującego się do przedwojennych uniwersytetów ludowych, których zadaniem było – po odzyskaniu niepodległości – kształcić osoby zamieszkałe na obszarach wiejskich. Świetnym przykładem tego typu kształcenia był powołany przez abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego w Proboszczewicach pod Płockiem, Katolicki Uniwersytet Ludowy. Początkowo PUL zajmował się prowadzeniem szkoleń informatyczno - jezykowych. Gdy ta formuła nieco się zdezaktualizowała, za radą i przy wsparciu ppłk. Remigiusza Wiśniewskiego i mjr. Jarosława Chrobota postanowiono podjąć próbę założenia szkoły o profilu mundurowym. Pomysł chwycił. Pierwsza tego typu placówka powstała w Płocku, kolejne w Gostyninie, Kutnie, Lipnie, Sierpcu, Ciechanowie i Wołominie. Wszystkie szkoły prowadzone przez PUL opierają się o ten sam autorski program, którego twórcami są wymienieni oficerowie. Odpowiadając na drugie pytanie, dokładamy wszelkich starań, aby w nauczaniu godzić wymagania wynikające z realizacji podstawy programowej (przedmioty ogólnokształcące) oraz przygotowywać naszych podopiecznych do procesów rekrutacyjnych odbywających się w służbach mundurowych. Podobnie, jak w każdym liceum ogólnokształcącym, zależy nam przede wszystkim na tym, aby każdy z uczniów dobrze zdał maturę, bo to ona daje podstawę do dalszej edukacji na poziomie akademickim lub ubiegania się o pracę w wojsku czy policji.

Jakie profile proponuje I LO PUL?

Wszystkie szkoły prowadzone przez PUL posiadają dwa podstawowe profile: wojskowo-sportowy i policyjno - prawny, wsparte modułami kształcenia (specjalnościami): strzelectwo i pożarnictwo.

Czy jest cos, co wyróżnia Pańską szkołę na tle wielu innych tego typu?

Jak wszystkie siedem szkół prowadzonych przez stowarzyszenie PUL, posiadamy autorski program z edukacji obronnej realizowany przez wojskowych i policjantów w wymiarze ponad 100 godzin w całym cyklu kształcenia i własny program zajęć z technik interwencyjnych i samoobrony (dwie godziny w tygodniu). Szkoła w Gostyninie może poszczycić się doskonałą bazą lokalowa – mam na myśli halę sportową z prawdziwego zdarzenia i basen znajdujący się tuż przy szkole, z którego młodzież chętnie korzysta. Oprócz niego oczywiście dwie godziny wychowania fizycznego (program rozszerzony – własny) i obowiązkowe dwie godziny SKS-ów, podczas których uczniowie doskonalą swoje umiejętności sportowe, strzelają z wiatrówek, ASG, lub przygotowują się do pokazów sportowo-obronnych, z którymi od wczesnej wiosny jeździmy po okolicznych gimnazjach i zachęcamy do wstąpienia w nasze szeregi. Czymś, z czego naprawdę jesteśmy dumni, to istniejąca przy naszej szkole jedyna w Polsce młodzieżowa grupa rekonstrukcji historycznej przedwojennej Policji Państwowej. Przed sześciu laty, przy współpracy z Komenda Mazowiecka Policji, udało nam się pozyskać środki z Funduszu Inwestycji Obywatelskich na zakup 20. sztuk oryginalnych mundurów policyjnych. Młodzież chętnie je zakłada i jeździ po kraju na różne uroczystości. Muszę jeszcze wspomnieć o organizowanych co roku dla uczniów i absolwentów skokach spadochronowych, obozach kondycyjno- -sprawnościowych, bytowaniach w terenie przygodnym, wyjazdach do jednostek wojskowych, strzelaniu z ostrej amunicji na strzelnicy w Płocku – te i wiele innych atrakcji, które proponujemy uczniom, sprawiają, że konkurencje pozostawiamy daleko w tyle.

Ilu uczniów uczęszcza do Pańskiej szkoły?

Raptem dwadzieścia dwie osoby (17 chłopców i 5 dziewcząt), a za chwile zostanie nas piętnaścioro, ponieważ „siedmiu wspaniałych”, jak nazywam naszych maturzystów, opuści mury szkoły, gdyż niebawem przystąpią do najważniejszego egzaminu w życiu.

To ilu uczniów uczy się w pozostałych klasach?

Pozostała klasa to tylko klasa druga. Z różnych przyczyn nie udało się w obecnym roku szkolnym powołać do istnienia pierwszej klasy, zgłosiło się zbyt mało osób, aby można było mówić o sukcesie i minimalnej rentowności inwestycji. Mimo wszystko jesteśmy dobrej myśli. Niedawno mieliśmy telefon z Rybnika. Rodzice pytają, wyrażają chęć zapisania swoich pociech do naszej szkoły. Co ma być to będzie, a wszyscy – z dyrektorem na czele – czynią wszystko, żeby szkoła po 10 latach swojego istnienia nie musiała zostać zamknięta.

Jakie działania podejmujecie, żeby utrzymać tak małą szkołę, w tak ograniczonym rekrutacyjnie obszarze przy życiu? Jeszcze w warunkach niżu demograficznego…

Ostro agitujemy – oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Pokazujemy swoją unikatowość, elitarność. W tym roku postawiliśmy wszystko na jedną kartę, zgodnie z dewizą – teraz albo nigdy. Dużo pokazujemy się w mieście, gminie i powiecie. Sporym sukcesem i echem odbił się w społeczności lokalnej dzień otwarty zorganizowany w hali sportowej naszej szkoły, który zgromadził trzystu gimnazjalistów z Gostynina i okolic. Towarzyszyły mu targi edukacyjne, które wsparli przedstawiciele instytucji z którymi współpracujemy: wojsko, policja, służba więzienna, straż pożarna, straż miejska, pogotowie, kombatanci, stowarzyszenia itd. Niewielu uczniów to mniejsza dotacja z budżetu państwa, a co za tym idzie – mniejsze możliwości inwestowania a nawet realizowania istotniejszych potrzeb szkoły. Z jednej strony położenie geograficzne w pobliżu lasów, jezior i parków sprzyja tego typu działalności edukacyjnej, z drugiej strony – niż demograficzny i otoczenie trzech szkół o podobnym profilu (w promieniu 20–30 km) nie ułatwia przysłowiowego parcia naprzód.

Czy mimo sporych zmartwień dyrektora jest nadzieja na rozkwit szkoły? Jak zamierzacie zachęcić absolwentów gimnazjów do wybrania właśnie waszej szkoły? Co możecie zaproponować w swojej ofercie innego od tego, co proponują inne placówki na tym obszarze, poza mundurem?

Superlatywy wymieniłem we wcześniejszej odpowiedzi. Młodzieży, która chciałaby się do nas wybrać z dalszych rejonów kraju zapewniamy internat położony pięć minut drogi od szkoły. Istotna informacja o sposobie kształcenia jest taka, że swoją działalność formacyjno-wychowawczą opieramy na ceremoniale wojskowym i stosownych przepisach ubiorczych. Te kwestie są dla nas bardzo istotne. Na różnych zjazdach szkół mundurowych odczuwam nie małą satysfakcję widząc, że nasze dzieciaki świetnie radzą sobie z równym marszem, składaniem meldunków czy godnym prezentowaniem się pocztu sztandarowego. Nasi oficerowie na obozach szkoleniowych i w ciągu roku szkolnego wykonują w tym zakresie kawał dobrej roboty i dzięki nim na imprezach zewnętrznych nie mamy się czego wstydzić. Z drugiej strony nie stawiamy na ilość, tylko na jakość. Uczniem szkoły nie zostaje każdy, kto się zgłosi. Przede wszystkim trzeba lubić sport, w naszym wydaniu często ekstremalny. Stąd pierwszym etapem rekrutacji jest test sprawnościowy, który odbędzie się niebawem, bo 25 maja. Trzeba będzie wykazać się sprawnością fizyczną i przedłożyć zaświadczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do ćwiczeń wysiłkowych. Niekiedy zarzuca nam się, że stawiamy tylko na sprawność fizyczną, zaniedbując realizację podstawy programowej z przedmiotów ogólnokształcących. Nie jest to prawdą. Za przykład stawiam wówczas moją tegoroczną absolwentkę, która przed kilkoma miesiącami dzięki wysokim wynikom w nauce (średnia bliska 5,0) odebrała z rąk Kuratora Mazowieckiego stypendium Prezesa Rady Ministrów. Uczyć się trzeba, jak w każdej szkole. Najlepsi spośród naszych uczniów dostają się do wyższych szkół oficerskich, pracują w policji, w jednostkach wojskowych, w straży pożarnej a nawet w nadleśnictwie. Ta szkoła hartuje psychikę i wolę, dając po prostu dobry życiowy start w dorosłe życie.

Z jakimi problemami poza werbunkowymi spotykają się dyrektorzy szkół mundurowych podczas działalności edukacyjnej?

Są to problemy właściwe każdej szkole, nie tylko mundurowej. Od strony wewnętrznej problemy z frekwencją, nauką, przestrzeganiem przepisów ubiorczych czy dyscypliną. Trudności zewnętrzne to na przykład zdarzające się, choć rzadko, niezrozumienie w środowisku lokalnym potrzeby istnienia tego typu szkoły.

Poziom szkół mundurowych wynika często z cech osobowościowych wychowawców klas. Wielokrotnie są to osoby przypadkowe, oddelegowane „rozkazem” dyrektora, męczące się w tej roli, co przekłada się na jakość nauczania. Młodzież w tym wieku szuka autorytetów, liderów. Kto u Was opiekuje się mundurówką? Czy są to ludzie pełni pasji, czy „odwalający” godzinki w szkole, żeby dorobić do emerytury?

Różnie z tym bywa. Moim ideałem jest, aby wychowawcami klas mundurowych były osoby „mundurowe”, czyli np. oficerowie rezerwy, którzy będą pasjonatami spraw wojskowych i z właściwą sobie energią oddadzą się kształtowaniu młodych i krnąbrnych charakterów naszych podopiecznych. Mamy takich w swoim PUL-owskim gronie, choć potrzeby ciągle rosną, bo i szkół przybywa. Nie małą trudność sprawia mi dobór kadry nauczycielskiej, która w pełni czułaby klimaty wychowywania w duchu dyscypliny i karności, bo jak mawia mój znajomy obeznany z wojaczką, młodzież musi czuć nad sobą bat. Szkoła mundurowa bez trzymania uczniów w ryzach, skazana jest z góry na porażkę. Być może wielu to zdziwi, ale ludzie młodzi lubią wzrastać w świecie wymagających pedagogów. Z nauczycielami, którzy nie zostawiają serca i potu w tej szkole po prostu się rozstajemy. Wbrew pozorom trudno dziś o nauczyciela-pasjonata.

Co wreszcie sami uczniowie sądzą o Waszej szkole? Dlaczego ją wybrali, jaka była ich motywacja, czy nie żałują?

Głównym motywem jest ich marzenie o pracy w służbach mundurowych. Kłopoty niektórych z nauką, każą im zrewidować swój pogląd na przyszłość. Kto nie daje rady musi odejść do innej szkoły, co też się zdarza. Swoje aspiracje realizują najlepsi. Nie znam ani jednego absolwenta naszej szkoły – a w dziesięcioletniej historii placówki sporo ich się przewinęło – który powiedziałby, że trzy lata w I LO PUL to czas stracony, że żałuje. Wręcz przeciwnie. Nie tak dawno trafiłem na Facebooku na mnóstwo komentarzy naszych abiturientów pod zdjęciem, które przedstawiało zastępy młodych, czołgających się na jednym z letnich obozów w brudzie i piachu. O czym pisali? Zarchiwizowałem to, bo opinie młodzieży wydają się być szczere i wszystkim nam dają sporo satysfakcji. Pozwoli Pan że przytoczę wybrane wpisy? „Kurczaki, ale to były czasy”, „Piękne czasy!”, „Jest co wspominać”, „Czołgać się! Żwawo, żwawo, go, go, go!” „Wszystko oddam, by się cofnąć”, „Na obozach myśli się ‘do jasnej... dlaczego wybrałam tą szkołę’?! A teraz same dobre wspomnienia”, „Piękne czasy, aż się łezka kręci w oku”, „Każdy pewnie z chęcią by do nich powrócił”, „Wróciło by się”, „To ja Wam powiem, że byłam z Wami tylko rok, ale sama chętnie wspominam tamte czasy. I aż sama się dziwie, ale chętnie bym wróciła choć na jeden dzień”, „Najlepszy okres mojego życia”, „Najlepsze wspomnienia!”, „Ćwiczenie psychiki – to daje ta szkoła... w służbach mundurowych podstawa!”, „Mnie ta szkoła wzmocniła i gdybym miała wybrać drugi raz, to bez wahania wybrałabym PUL”, „Ta szkoła dała właśnie to, co Ola mówi, przygotowanie psychiczne, fizyczne, dzięki czemu w mundurowych jest nam łatwiej, niż ludziom bez niej”, „Kiedyś zrozumiesz, że to nie była zwykła szkoła, to szkoła z zasadami”, „PUL” nauczył życia i jak radzić sobie z przeszkodami”, „Mi też bardzo szkoła pomogła. U mnie np. w pracy bardzo duże zdziwienie jest, że w ogóle jest takie coś… zajęcia, wf-y, obozy i wszystko inne, czego nie muszę Wam przedstawiać”, „Osobiście bardzo się cieszę, ze mogłem Was poznać i chodzić do tej Niepowtarzalnej szkoły!” Nie wszyscy nasi absolwenci dostają się do szkół wojskowych czy policyjnych, ale wszystkim dajemy szkołę życia, którą długo będą pamiętać.

A plany na najbliższą przyszłość?

W przyszłym roku szkolnym postanowiliśmy rozwinąć naszą ofertę edukacyjną i uruchomić dla absolwentów gimnazjów klasę o profilu spadochronowo- desantowym. Uznaliśmy, że dysponujemy już kadrą, która z tym zadaniem świetnie sobie poradzi oraz odpowiednią bazą, zarówno w oparciu o obiekty naszej szkoły jak i teren wokół Gostynina. Mamy jeszcze ambitne plany aby ją odpowiednio rozbudować, dostosowując do potrzeb naziemnego szkolenia spadochronowego – czyli, w fazie wstępnej makieta samolotu, kilka trapezów, skocznia trójstopniowa. Jesteśmy już po wstępnych rozmowach z przedstawicielami jednostek specjalnych i desantowych, w temacie nawiązania szerszej współpracy oraz firmami, które pomogą nam w realizacji tego projektu. Czekamy tylko na młodzież. Ale nie wszystkich. Mamy ambicje zachowania określonej elitarności i zapraszamy głównie tych, którzy sami sobie stawiają bardzo wysoko poprzeczkę edukacyjną i którym zależy na tym, aby okres spędzony w szkole był czasem wszechstronnego rozwoju i ciekawej przygody. Finalnie skutkujących zarówno zdobyciem dużej dawki wszechstronnej wiedzy jak i kształtowaniu tych pozytywnych cech charakteru, które mogą być przydatne w dalszej karierze zawodowej i życiu osobistym.

Dziękuję za rozmowę.
Krzysztof Witulski

dr Adam Matyszewski - absolwent wydziału teologicznego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (specjalizacja z liturgiki). Ukończył studia podyplomowe: Zarzadzanie oświatą i kulturą – menadżer oświaty i kultury, Wiedza o kulturze, Etyka, Muzyka. Tutor, katecheta, muzyk kościelny, dyrektor Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli PUL w Płocku. Prywatnie mąż Magdaleny, ojciec Jana, mieszkaniec podpłockiej wsi.


Skoczek Spadochronowy Służb Ochrony
Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych